Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przygodowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przygodowa. Pokaż wszystkie posty

19 listopada 2017

Światła września

Lata 30. XX wieku.
Biały piasek Plaży Anglika, miejscowość, w której każdy zna każdego oraz bajkowa rezydencja, którą zamieszkuje sympatyczny fabrykant zabawek - w takie miejsce przyjeżdża wdowa z dwójką dzieci, nastoletnią Irene i małym Dorianem. Nowy dom, pełen dobrotliwych ludzi i morskiego powietrza jest odmianą po życiu w nędzy w Paryżu. Pani Sauvelle chętnie podejmuje się pracy u bogatego jegomościa nazwiskiem Lazarus Jann, dawnego znajomego jej zmarłego męża. Nowe życie, jakie otrzymali bohaterowie powieści wydaje się sielanką. Do czasu, aż nie ginie młoda dziewczyna z miasteczka. W okolicy zaczynają się dziać dziwne rzeczy a rodzina Sauvelle jest zmuszona stawić czoła tajemniczym mocom, burzącym ład ich nowego domu. Carlos Ruiz Zafon tworzy niepowtarzalny klimat grozy i tajemniczości, a jego kunszt pisarski sprawia, że czytelnik nie może oderwać się od kart powieści. Świat, który stworzył autor jest mieszanką baśni i demonicznych mocy. Książka ta jest warta polecenia nie tylko wiernym czytelnikom Zafona, ale i osobom, które nie miały jeszcze styczności z jego dziełami. Jestem pewna, że powieść spodoba się każdemu.
Ocena: 7/10

12 października 2016

Jesteś widzem czy graczem?

Znalezione obrazy dla zapytania nerve książkaKsiążka "Nerve" autorstwa Jeanne Ryan przedstawia życie zwykłej dziewczyny, Vee. Nieśmiała, cicha, zawsze w cieniu swojej przyjaciółki. W końcu postanawia to zmienić i dołącza do internetowej gry Nerve. Czekają na nią różne wyzwania u boku przystojniaka, Iana.
Generalnie, podobała mi się ta książka. Wciągnęła mnie historia, zaciekawiły postacie (szczególnie postać Iana ;) ), akcja dynamicznie się rozwijała. Sam pomysł na książkę jest bardzo ciekawy i dość oryginalny. Jedyny minus tej lektury to końcówka. Vee staje się bardzo irytująca, tak samo jak inni bohaterowie pojawiający się w ostatnim etapie, przez co chciałam już tylko doczytać tę książkę, choć samo rozwiązanie sytuacji jest całkiem intrygujące.

9/10

okładka

22 czerwca 2016

Śmiertelnie niebezpieczna gra

Okładka książki Panika"Panika" Lauren Oliver opowiada o codzienności naznaczonej niezwykłymi przeżyciami. Gra, intrygi, kłamstwa, zemsta, szalone uczucia. Wszystko to pojawia się w tej książce. Nic nie jest tak proste, jak by się mogło wydawać. Bardzo dobrze wie o tym Heather, która pozwala wciągnąć się w ten świat pełen strachu i niepewności.
Moim zdaniem, jest to całkiem ciekawa książka, wciągająca, z oryginalnym pomysłem. Bardzo dobrze się ją czyta. Jeżeli ktoś chce się oderwać od rzeczywistości i mile spędzić wieczór, zdecydowanie może sięgnąć po "Panikę".

9/10

okładka

19 lutego 2016

Zaklęta miłość..

Książka "Dzieje Tristana i Izoldy" to spis legendy o przygodach tytułowych bohaterów. Dominującym tematem jest ich miłość, która, oczywiście, jest magiczna i nieodpowiednia.
Moim zdaniem, utwór ten całkiem łatwo się czyta, mimo że został napisany archaicznym językiem. Sama historia jest ciekawa i wciągająca. Akcja rozgrywa się dość szybko. Lecz zachowanie niektórych postaci bardzo irytuje.
7/10

źródło okładki

11 stycznia 2016

Mr. Gringo

Kolejna wspaniała książka, która w ostatnim czasie wyszła spod pióra pana Wojciecha Cejrowskiego. Dostałam ją na święta, i musiałam się bardzo pilnować, żeby nie przeczytać jej całej w ciągu jednego dnia (na co bardzo miałam ochotę). Ilustrowana wspaniałymi zdjęciami opowieść o życiu na prerii w Arizonie wciąga bez reszty, a najcudowniejsze w niej jest to, że jest całkowicie prawdziwa! Przed dwudziestu laty p. Cejrowski "dostał, potem wygrał a ostatecznie kupił" małe rancho, czyli stary drewniany domek oraz kawałek ziemi. Po latach postanowił wrócić i zakosztować słodkiego nicnierobienia oraz poznać życie "stada", czyli mieszkańców okolicznego miasteczka. Oczywiście, wiele rzeczy było na początku nowych, dziwnych lub niezrozumiałych, z czasem jednak wszystko zaczynało układać się w całość. Z każdą następną stroną czułam, że więcej wiem o, tak różniącym się od naszego, prostym życiu amerykańskich kowbojów. Momentami zaśmiewałam się do łez, gdyż incydenty opisywane w "Wyspie na prerii" były przezabawne i takie... egzotyczne. Od książki naprawdę nie można się oderwać i trzeba się zmusić, żeby odłożyć ją na nocny stolik i zgasić światło, by choćby we śnie wcielić się w arizońskiego kowboja doglądającego bydła lub zwyczajnie wylegującego się z kapeluszem na oczach i źdźbłem trawy w ustach (co mi się autentycznie przydarzyło!). Styl p. Cejrowskiego - lekki, naturalny i bardzo swobodny - sprawia, że (o czym wspominałam w poprzednim poście) książka czyta się sama. Aż żal było przewrócić ostatnią kartkę i zobaczyć, że to już naprawdę koniec...

Gorąco, gorąco i jeszcze raz gorąco polecam!!!

10/10

30 grudnia 2015

Robinson Crusoe przyszłości

"Marsjanin" - ostatnio popularność przyniosła książce ekranizacja pod tym samym tytułem. Film niech każdy oceni według siebie, książka na pewno warta jest przeczytania.

Mark Watney jest członkiem 6-cio osobowej ekspedycji na Marsa. Niestety na Czerwonej Planecie zaskakuje ich burza piaskowa i muszę przedwcześnie zakończyć misję. Podczas ewakuacji główny bohater zostaje uznany za martwego, ponieważ uderza w niego antena satelitarna. Jak nietrudno się domyślić - przeżywa, ale wtedy jest już za późno. Mark Watney został całkiem sam na Marsie. Ma dwa wyjścia - poddać się i zginąć, albo walczyć.

Struktura powieści od razu narzuca porównanie do historii Robinsona Crusoe, którego uwielbiam. Język stosunkowo prosty (pomijając fachowe nazwy różnych sprzętów), zabawne teksty i przystępny styl. Książkę czyta się szybko i bardzo wciąga, a do tego jest przy okazji praktycznym poradnikiem marsjańskiego survivalu!

8,5/10

7 grudnia 2015

Boso przez świat

Każdy chyba zna Wojciecha Cejrowskiego. Jego program telewizyjny "Boso przez świat" jest jednym z najpopularniejszych programów podróżniczych. "Podróżnik WC" jest "odnowieniem" starego "Podróżnika", o które dopominali się czytelnicy. Sam Cejrowski nie chciał wznawiać swojej starej książki, lecz w końcu się zgodził. I całe szczęście! Książka, choć ma ok. 250 stron, napisana jest takim językiem, że sama się czyta. Niesamowicie wciąga i intryguje, a wspaniale zdjęcia są cudownym dopełnieniem podróży, którą możemy odbyć razem z Cejrowskim, choćby w wyobraźni. Cejrowskiego nie każdy lubi, ponieważ ma swoje poglądy i zawzięcie ich broni. Jest jednak bardzo inteligentnym człowiekiem, i nawet nie zgadzając się z nim w pewnych kwestiach, uważam, że zasługuje na duży szacunek. Jego książki oraz program w niezwykle ciekawy sposób pozwalają na poznanie świata, bez konieczności ruszania się z wygodnej kanapy (a szkoda!).
Polecam, polecam, jeszcze raz polecam!

9,5/10 (bo za krótka!!!)



17 maja 2015

W poszukiwaniu ojca

Maciek Łańko, piętnastoletni chłopiec z Jerzmanowa, wychowywał się bez matki i bez ojca. Matka zmarła, gdy chłopak miał 3 latka, a ojciec opuścił rodzinę jeszcze wcześniej i słuch po nim zaginął. Teraz Maciek postanawia go odszukać i dowiedzieć się, czemu ich porzucił. Wyrusza w podróż pełną przygód, poznając nowych przyjaciół, dojrzewając i ucząc się życia.

"Telemach w dżinsach" to klasyczna powieść młodzieżowa z lat 70. Większości nastolatków, wychowywanych coraz częściej nie przez rodziców, a przez komputery i telefony, pewnie by się nie spodobała. Dla mnie ma jednak ten niepowtarzalny klimat i atmosferę tamtych lat, którymi nasiąkły słowa Adama Bahdaja. Idealna pozycja na "odpoczynek" pomiędzy ciężkim i mrocznym "Metrem" oraz demonicznym King'iem.

8/10



8 kwietnia 2015

Ludzie po ludziach

Rok 2033.
Wizja świata po wyniszczającej trzeciej wojnie światowej. Wojnie nuklearnej. Gdzie przetrwali tylko ci, którzy w godzinie zagłady zdołali skryć się w moskiewskim metrze. A nawet z nich ocaleli jedynie nieliczni. Ludzie muszą mieszkać na dawnych stacjach, przemieszczać się tunelami i walczyć z mutantami - przerażającymi istotami powstałymi na skutek promieniowania.

Artem, dwudziestoczteroletni młodzieniec, urodzony jeszcze "na górze", ale wychowany w tunelach dostaje misję od tajemniczego mężczyzny. Ma dostać się do związku trzech, najlepiej rozwiniętych w całym metrze stacji i przekazać komuś zaszyfrowaną wiadomość, gdyż okazuje się, że stacji Artema grozi straszne niebezpieczeństwo. Chłopak udaje się więc w podróż, która z początku wydaje mu się prosta i krótka, lecz napotykane przez niego przeszkody całkowicie odmieniają zarówno jego, jak i jego spojrzenie na świat oraz stosunek do życia.

Bardzo ciężko jest mi opisać i ocenić tę książkę, ponieważ po prostu nie czuję się godna. Powieść jest wybitna, narracja przeprowadzona po mistrzowsku, a nawet długie wywody filozoficznie nie nużyły ani przez moment. Ten świat nie został wymyślony - on został stworzony. Kawałek po kawałeczku Dmitry Glukhovsky skonstruował arcydzieło, prawdziwy majstersztyk. Wprawdzie jest to książka ciężka i czyta się ją długo, jednak przeżycia, jakich dostarcza, są nie do opisania.

Na końcu płakałam.

∞/10 (nieskończoność)

2 marca 2015

Pierwowzór Sci-Fi

Nieustraszony Herkules Poirot wraz ze swym wiernym przyjacielem, Arthurem Hastingsem, tym razem na tropie tajnej międzynarodowej organizacji przestępczej. Jakie cztery osoby składają się na tytułową "Wielką Czwórkę"? Czy i tym razem dzielnemu belgijskiemu detektywowi uda się rozwiązać zagadkę o globalnym charakterze? I jak wielkie znaczenie ma tutaj czas?

W "Wielkiej Czwórce" Agatha Christie ponownie prezentuje szeroki wachlarz swych pisarskich umiejętności i nieprzeciętnej wyobraźni. Można nawet powiedzieć, że wyprzedziła swą epokę, gdyż kryminał ten ma w sobie kilka elementów, które spokojnie można by podciągnąć pod dzisiejsze science-fiction. Niektórym może to się spodobać - u mnie akurat przemawia na minus.

Mimo wszystko, polecam :)

7,5/10


14 stycznia 2015

Nigdy nie ufaj nieznajomym


Czy brzmi to jak przestroga z dzieciństwa? Jednak nie wszyscy ją chyba znają.

Gemma przed odlotem zamawia kawę. Pech chciał, że nie ma pieniędzy w walucie, której potrzebuje. Na szczęście, lub wręcz odwrotnie, pojawia się nieznajomy, który oferuje, że zapłaci za jej kawę. Tak na prawdę nie ma czasu na zastanowienie się czy przyjąć od niego ofertę czy nie, gdyż już trzymał jej kawę. Jak się pewnie domyślacie ucinają sobie pogawędkę, nie do końca jak wszyscy, którzy widzą się pierwszy raz. Kto normalny (to tylko moja opinia) na pierwszym spotkaniu wypytuje was o rodziców, co robią, gdzie pracują? Wracając do kawy to warto dodać, że nie należy ufać ludziom, kiedy pytają się was o cukier, gdyż nie wiadomo co zamiast cukru mogą wam dosypać.  
Właściwie, to nie wiem czego się spodziewałam wypożyczając tę książkę. Jest ona w wielu momentach bardzo zabawna. Jednym z plusów tej powieści jest to, że czyta się ją bardzo szybko. Nudzi się wam i nie macie pomysłu, co by przeczytać? Myślę, że "Uprowadzona" Lucy Christopher jest taką lekturą, przy której na pewno nie będziecie się nudzić.
8/10


11 stycznia 2015

Schizofrenik na prochach

Takie właśnie skojarzenie odnośnie autora nasunęło mi się, po przeczytaniu kilku pierwszych stron "Morta" Terry'ego Pratchett'a.

          Sama okładka jest już trochę dziwna, prawda? No więc zawartość książki jest dziwna jeszcze bardziej. O ile to w ogóle możliwe.

          Kilkunastoletni chłopiec imieniem Mort mieszka w Świecie Dysku. Jest to jakby rozpłaszczona Ziemia, podtrzymywana przez cztery słonie, które z kolei stoją na skorupie gigantycznego żółwia A'Tuina, płynącego spokojnie przez otchłanie kosmosu. Pewnego dnia ojciec Morta postanawia oddać go na nauki do jakiegoś rzemieślnika. Nikt jednak nie jest chłopcem zainteresowany. Kiedy ojciec z Mortem stracili już nadzieję, ktoś zjawia się na placu. Tajemniczy przybysz w czarnej pelerynie okazuje się być Śmiercią.

          Śmierć zabiera Morta do swojego królestwa i przyucza do zawodu. Chłopiec poznaje sekrety funkcjonowania świata oraz różnych ludzi, których musi przeprowadzić na Drugą Stronę. Co się jednak stanie, gdy ktoś, komu przeznaczona jest śmierć przeżyje w niewyjaśniony sposób? Czy mogą istnieć dwie, równoległe rzeczywistości? Pytania dziwne, no wiem, ale o tym mniej więcej właśnie jest ta książka.

          Szczerze mówiąc, to nie wiem, do jakiej kategorii mam zakwalifikować tę książkę: dla dzieci, czy dla dorosłych? Rodzaj opowiadanej historii jest raczej dla dzieci, za to niektórych elementów nigdy bym dzieciom nie przeczytała. Jestem trochę rozdarta.

          Moim zdaniem pisarz w metaforyczny sposób przemycił swoje, dość krytyczne zdanie o współczesnym świecie i zamieszkujących go ludziach. Były także zakamuflowane wzmianki o starożytnym Egipcie, religiach oraz fast-foodach. Według mnie pan Pratchett ma naprawdę dobry styl i jeśli chodzi o to, to książkę czytało się bardzo przyjemnie.

          Musze przyznać, że nie jestem pewna, czy polecam tę książkę, czy nie. Nie wiem też, czy mi się podobała. Słowo "dziwna", którego użyłam w tym poście już kilkakrotnie, idealnie ją opisuje.

            Powstrzymam się od oceny, wybaczcie. Po prostu nie wiem...


26 października 2014

Znaleźć wyjście...

          Budzisz się w pędzącej do góry, kołyszącej się na wszystkie strony windzie. Otacza cię jedynie ciemność i przerażające dźwięki skrzypiących łańcuchów. Twój umysł jest pusty. Wszystkie twoje wspomnienia skrzętnie wymazane. Znasz tylko jedno - swoje imię.

          W takiej właśnie sytuacji James Dashner, autor powieści pt. "Więzień Labiryntu", umieścił Thomasa - głównego bohatera książki. Kiedy winda w końcu się zatrzymuje, nad chłopakiem otwierają się drzwi. Oślepia go jaskrawe światło słońca, a do jego uszu docierają krzyki rozemocjonowanych ludzi. Kiedy wychodzi na zewnątrz, staje twarzą w twarz z około pięćdziesięcioma chłopcami. Dowiaduje się, że znajduje się w Strefie - ogromnym miejscu umieszczonym w samym środku labiryntu, z którego jeszcze nikt nie znalazł wyjścia.

          Thomas - tak jak wszyscy główni bohaterowie wszystkich powieści - jest inny. Ale w jaki sposób? I co oznacza jego przybycie? Czemu dzień po nim pojawia się następny, nieprzewidziany więzień? Czy to już koniec? Czy znajdą wyjście? Myślę, że nie zadziwię Was odpowiedzią - przeczytajcie sami.

          Pomysł na powieść autor miał świetny. Naprawdę godny podziwu. Kiedy tylko zaczęłam czytać tę książkę czułam, że będzie dobra. Niestety, trochę się zawiodłam. Jak dla mnie była zbyt dziecinna, a użyte w niej słownictwo miejscami zbyt górnolotne i w raczej niepożądany sposób kontrastowało z infantylnymi wypowiedziami bohaterów. Ale nie sugerujcie się moją opinią - to zapewne tylko wrażenie po trzech miesiącach spędzonych z kryminałami i horrorami. Sądzę, że jeszcze trochę czasu minie, zanim nauczę się na nowo cieszyć fantastyką młodzieżową.

         Zawiodłam się również na fabule. Spodziewałam się więcej krwi i dokładniejszych opisów walki. Moim zdaniem powieść ta nie jest godna porównywania jej do "Igrzysk Śmierci". Zdecydowanie przegrywa ze wspaniałą trylogią Suzanne Collins, która od początku do końca trzyma się wymyślonej przez siebie konwencji i jest w tym bardzo konsekwentna.

          Mówiąc (pisząc) szczerze, kiedy przeczytałam pierwszy rozdział sądziłam, że książkę tę napisał amator. Wtedy mogłabym wybaczyć górnolotne słownictwo i olbrzymi kontrast pomiędzy poszczególnymi akapitami. Jednak James Dashner nie jest debiutantem, co dyskwalifikuje go całkowicie od jakiejkolwiek ulgi przy ocenianiu jego twórczości.

          Zakończenie - z jednej strony oczywiste. Z drugiej - zupełnie zaskakujące. Miałam wrażenie, jakby autor na sam koniec pisania nagle wpadł na pomysł absolutnego wykręcenia wszystkiego do góry nogami. Końcówka powieści zupełnie nie klei się z całą resztą. Jest jakby osobnym wątkiem, z tymi samymi bohaterami.

          Może jednak oceniam zbyt surowo. Moja jedenastoletnia siostra czytała tę książkę z wielką fascynacją i zaraz po jej zakończeniu pochłonęła następną część. Aktualnie czeka na to, aż będę miała czas, by pójść do biblioteki po ostatnią. Uważam, że jeśli dzieciom w jej wieku podobała się ta powieść, to jak najlepiej o niej świadczy. Ja chyba po prostu już wyrosłam z takiej literatury.

          Myślę, że mogę z czystym sumieniem polecić tę książkę wszystkim, którzy są gorącymi fanami fantastyki młodzieżowej. Sądzę, że się nie zawiedziecie. Jeśli jednak jesteście bardziej wymagający - możecie zwrócić uwagę na kilka niedociągnięć oraz miejscowej braku spójności. Najlepiej będzie, jeśli po prostu sami ją przeczytacie i wyrobicie sobie własne zdanie na ten temat.

          Niedawno w kinach mogliście zobaczyć ekranizację powieści. Ja jeszcze nie zdążyłam obejrzeć tego filmu, ale mam nadzieję, że w najbliższej przyszłości czas mi na to pozwoli.

          6/10



20 września 2014

Żyjąc w Zgonie...

          Czyli debiutancka powieść młodziutkiej, amerykańskiej pisarki, Giny Damico pt. "Zgon".

          Nudzi wam się w domu? Czujecie nieodpartą potrzebę wyładowania na czymś, bądź na kimś, całej swojej negatywnej energii? Macie wrażenie, że agresja jest waszą drugą naturą? Uważajcie - już niedługo może przyjechać do was ktoś ze Zgonu, proponując dosyć... no cóż, nietypową pracę.

          Główną bohaterką powieści jest szesnastoletnia Lex, u której występują wszystkie wymienione wyżej objawy. Dziewczyna sprawia straszne problemy wychowawcze, z którymi nie mogą poradzić sobie ani jej rodzice, ani dyrektor szkoły, do której uczęszcza. Wszyscy się jej boją, nie chcąc narażać się na zostanie workiem treningowym niewyżytej Lexinghton.

          Na początku wakacji rodzice dziewczyny wpadają jednak na świetny ich zdaniem pomysł. Chcą wysłać Lex na dwa miesiące na wieś, do wujka imieniem Mort. Zrozpaczona Lex z trudem rozstaje się z ukochaną siostrą bliźniaczką i wsiada do rozklekotanego autobusu. Gdy dojeżdża na miejsce, nic nie okazuje się być takie, jak powinno...

          Czytając tę książkę miałam wrażenie, jakby dorosła już przecież autorka, starała się zrekompensować sobie nie do końca udany okres dojrzewania. Jak dla mnie aż za bardzo utożsamiła się z Lex, dając jej, na przykład, wiele cech z własnego wyglądu.

          Powieść miała być zabawna i pełna czarnego humoru. Według mnie Gina powinna doszlifować umiejętność nadawania tekstowi zabawnego wydźwięku. A bicie wszystkich jak leci wcale nie jest takie zabawne, jak się najwidoczniej autorce zdawało.

          Wątki są strasznie oklepane i nie ma w nich nic zachwycającego. Pani Damico w niezbyt udany sposób chciała połączyć śmierć i okrucieństwo ze śmiechem i pobłażliwą radością. Moim zdaniem powieść jest bardzo naiwna i lżejsza od powietrza. Czyta się ją z prędkością światła, ponieważ nie zawiera wątków, nad którymi trzeba by się dłużej zastanowić. Porównania użyte w książce są, lekko mówiąc, nietrafione i nad wyraz górnolotne. Zdawało mi się, że Gina chciała w ten sposób jakby "pochwalić się" swoim artyzmem, no ale, niestety, z negatywnym skutkiem. Żeby moja opinia zyskała na wiarygodności, zamieszczę cytat z powieści:
"Każdy cal skóry swędział, jakby cały arsenał zakończeń nerwowych eksplodował od dreszczy chłodu."
          Do mojej negatywnej opinii w dużym stopniu przyczynił się również beznadziejny i aż do bólu przewidywalny wątek miłosny. Dialogi pomiędzy postaciami są pospolite i niewyszukane, a problematyka zarówno zagmatwana jak i porażająco banalna. Większość przedstawionych sytuacji jest po prostu... nierealna, co odbiera książce to, co tak bardzo kocham w powieściach fantasy - wrażenie, że to mogłoby wydarzyć się naprawdę. W niektórych miejscach najzwyczajniej w świecie trudno jest uwierzyć. Całkowity brak realizmu i jakiejkolwiek wciągającej akcji na pewno nie zachęca do przewrócenia następnej strony.

          Powieść jednak nie jest do końca taka zła. Świat, który wymyśliła autorka jest bardzo ciekawy i pomysłowy, oraz, wbrew temu, co napisałam przed chwilą, zaskakująco realistyczny. W niego naprawdę mogłabym uwierzyć. Ale tylko w niego. Bohaterowie są równie mało autentyczni jak wątki, które przewijają się przez powieść.

          Sama tematyka książki przywodzi na myśl inną autorkę powieści z gatunku fantasy. Naszą polską Katarzynę Berenikę Miszczuk, której fantastyczną i przezabawną trylogię, opowiadającą historię zwykłej, a jednak jakże niezwykłej, warszawskiej studentki, wręcz pochłonęłam. Pani Miszczuk, w przeciwieństwie do pani Damico, naprawdę potrafi bawić słowem. Czytając jej książki w miejscach publicznych, nie mogłam powstrzymać się od śmiechu, a wątek miłosny został wspaniale rozwinięty i nadal tkwi gdzieś na dnie mojego serca.

          Porównanie obu autorek nasuwa się głównie z jednego powodu - próby igraszek ze śmiercią i uczynienia z niej czegoś, czego wcale nie należy się bać. Jedna z nich wyszła z tej próby zwycięsko. Druga, no cóż... miejmy nadzieję, że jeszcze rozwinie skrzydła.

          Nikt oczywiście nie powinien sugerować się moją opinią, ponieważ jest ona czysto subiektywna. Każdy ma prawo do własnego zdania, ale ja osobiście nie poleciłabym tej książki nikomu.

          Wybaczcie,

          3/10


          Źródło okładki

14 września 2014

Ten sam świat, ale inne zasady


obowiązują w świecie, w którym żyje Beatrice. Rządzi nim podział na frakcje, każda o określonych zadaniach i bardzo wąskim zasadom zachowania się w każdej sytuacji. Do skończenia szesnastego roku życia, każdy obywatel wychowuje się z rodziną, uczy się zwyczajów ich frakcji. Jednak w wieku szesnastu lat, muszą przejść test predyspozycji i następnego dnia wybrać jedną z frakcji. 
Gdy sięgnęłam po książkę, spodziewałam się bardzo naiwnej i nierealnej historii, w której wszystko wychodzi za pierwszym razem, a jak dopiero za drugim to jest wielka tragedia. Muszę przyznać: "Niezgodna" pani Roth mile mnie zaskoczyła. Część powieście, oczywiście, była naiwna i przewidywalna, tak jak chyba wszystkie współczesne książki fantastyczne dla młodzieży, ale druga część książki była zaskakująca (o ile nie przeczytało się opisu z tyłu książki -beznadziejny). "Niezgodna" wciągnęła mnie i, pomimo natłoku obowiązków, przeczytałam ją jednym tchem. Opisy i przeżycia wewnętrzne bohaterki, jej przemyślenia i dylematy pochłaniają bez reszty i sprawiają, że zaczynam zastanawiać się nad swoim życiem - czy jest takie, jakie być powinno. W pełni zgadzam się  porównaniem tej książki do "Igrzysk śmierci" pani Collins. Wciągająca akcja, niezliczone przeżycia, tzw. "moralniaki" i trudny, niesprawiedliwy świat, to co je łączy. Uważam, że obie warto przeczytać.
Na koniec dodam tylko, że, jeśli nie lubicie spoilerów, nie czytajcie opisu z tyłu. Według mnie zdradza dużo za dużo. Gdyby nie on zapewne moja ocena byłaby lepsza, ale fakt, że wiedziałam do czego akcja książki zmierza, poważnie zepsuła mi jej lekturę.
8,5/10

6 września 2014

Przetrwać na bezludnej wyspie…

            Takie właśnie wyzwanie rzucił los Robinsonowi Crusoe. A może raczej Daniel Defoe, czyli autor powieści przygodowej pod takim samym tytułem jak nazwisko głównego bohatera.

            Akcja rozpoczyna się w XVII wieku. Młody Robinson mieszka w Yorku, niewielkiej nadmorskiej miejscowości położonej w malowniczej części Anglii. Ojciec zaplanował dla niego karierę bogatego kupca, doświadczonego w swoim fachu. Chce bowiem, by syn w przyszłości przejął po nim nie tylko majątek, ale także prowadzoną działalność. Chłopca jednak nigdy nie ciągnęło do tego, co tak pasjonuje jego ojca. Kocha za to morze. Często przechadza się po porcie, zagadując miejscowych rybaków oraz dalekich podróżników. Marzy, by pływać po morzach i oceanach, zdobywać i poznawać świat oraz nowych ludzi.

            Pewnego dnia, spotykając dawnego kolegę, który wraz z ojcem odbył już niejedną dalekomorską wyprawę, Robinson postanawia wziąć życie we własne ręce. Zaciąga się do załogi jednego ze statków, płynących na wymianę towaru do Afryki.

            Jak to się stało, że skończył na bezludnej wyspie? Jakie przygody odbył po drodze? Ile lat udało mu się przetrwać bez spoglądania na twarz drugiego człowieka? Odpowiedzi znajdziecie w książce, a, możecie mi wierzyć, są równie zaskakujące jak postawione przed chwilą pytania.

            Powieść ta należy do niewielu, które zdecydowałam się przeczytać po raz drugi. Jest bardzo wciągająca, chociaż podczas pierwszego czytania strasznie dłużył mi się fragment przed dotarciem Robinsona na wyspę. Nie wiem dlaczego, ale za każdym razem, jak przewracałam kartkę, miałam nadzieję, że to zaraz nastąpi. Gdy czytałam ją po raz drugi, wrażenie to znikło.

            Oceniając tę książkę muszę zacząć od tego, że bardzo szanuję autora oraz pracę, którą włożył w tę powieść. Nie wiem, w jakich okolicznościach powstała, ale musiała kosztować wyobraźnię pana Defoe duży wysiłek. Żeby z taką dokładnością opisać tyle lat spędzonych na bezludnej wyspie w surowych, nieznanych nam warunkach, trzeba być naprawdę bardzo utalentowanym i pomysłowym pisarzem.

            Historia Robinsona Crusoe na pewno nie należy do przeciętnych. Jest to chyba najlepsza książka typowo przygodowa jaką w życiu czytałam. Obok znajdują się takie pozycje jak „W pustyni i w puszczy”, „Trzej muszkieterowie” oraz seria książek o Panu Samochodziku.

            Wszystkim, którzy nie czytali tej powieści naprawdę gorąco ją polecam. Pomimo tematyki rozrywkowej zawiera również ciekawe informacje historyczne, chociażby o życiu i kulturze ówczesnych społeczności oraz o sposobie postrzegania świata przez tamtejszych ludzi. Sądzę, że nikomu nie zaszkodzi dołączyć tej książki do swego księgozbioru, ponieważ wspaniale jest do niej wrócić.

            Ostatni argument przemawiający za tym, ile korzyści płynie z przeczytania tej powieści brzmi następująco:
Jeśli traficie przypadkiem na bezludną wyspą, będziecie przynajmniej wiedzieli jak przetrwać!

            9/10


             Źródło okładki

Jeden za wszystkich i wszyscy za jednego!

Czyli fantastyczna powieść Aleksandra Dumas'a pt. "Trzej muszkieterowie".

          Akcja rozgrywa się w XVII-wiecznej Francji, za czasów panowania króla Ludwika XIII oraz jego młodziutkiej żony, królowej Anny Austriaczki. Faktyczną władzę w państwie sprawuje jednak kardynał Armand Richelieu, sprawnie manipulując niedoświadczonym władcą.

          Mimo, iż po przeczytaniu tytułu wiele osób pomyśli sobie, że głównymi bohaterami są właśnie trzej muszkieterowie, autor wodzącą postacią uczynił jednak osiemnastoletniego Gaskończyka imieniem d'Artagnan.

          Młodzieniec, przez całe życie mieszkając na wsi, postanawia poszukać przygód w wielkim mieście. W tym celu udaje się w podróż do francuskiej stolicy, znamienitego oraz słynnego Paryża. Ponadto, znajduje się tam główna siedziba królewskich muszkieterów, do których d'Artagnan z całego serca pragnie dołączyć.

          Już podczas podróży natrafia na pierwsze przeszkody, stojące na drodze do wymarzonej kariery, sławy oraz fortuny. Ale to dopiero początek. Po przekroczeniu bram Paryża życie zaczyna się naprawdę. Już pierwszego dnia młodzieniec napytał sobie biedy i o mało nie przypłacił życiem swojej nieuwagi, głupoty oraz dziecinnej buńczuczności. Jednakże wychodzi z opresji cało, a nawet coś na tym zyskuje. Mianowicie przyjaźń trzech sławnych muszkieterów: Atosa, Portosa i Aramisa.

          Silna więź szybko zawiązuje się między czterema mężczyznami. Dzielą się majątkiem, zabawą, ale także kłopotami. W myśl przyjętej dewizy idą razem przez życie, stawiając czoła wszystkim im nieżyczliwym. Walczą za króla oraz za Francję, dzielnie usiłując przewidzieć następną złowrogą intrygę chytrego jak lis kardynała.

          W książce nie brak również wątków miłosnych. Każdy bohater ma swoją oddzielną historię oraz własny styl. Jak wiadomo XVII wiek to wiek naszpikowany namiętnymi romansami, okrutnymi zdradami oraz fascynującymi intrygami, których Aleksander Dumas nie poskąpił w swojej powieści.

          Wprawdzie jest to powieść historyczna, ale czytało mi się ją z wielką przyjemnością. Na samym początku wydawało mi się, że nie dobrnę do końca, że przygniecie mnie archaiczne słownictwo oraz nużące opisy walk. Z każdą przeczytaną stroną wkręcałam się jednak coraz bardziej. Zakochałam się w tematyce tajemnic, szpiegów oraz skomplikowanej sytuacji na królewskim dworze. Razem z bohaterami przeżywałam rozczarowania oraz złość, radość oraz namiętność. Muszę się przyznać, że w pewnym momencie autentycznie się rozpłakałam, dzieląc rozpacz z jednym z bohaterów.

          Polecam tę powieść wszystkim, mimo że na pewno nie każdemu się spodoba. Uważam jednak, że warto ją przeczytać, by mieć chociażby cień pojęcia o tym, jak wyglądało życie w tamtych intrygujących czasach.

          Wspaniała książka, opowiadająca wielobarwną historię czwórki wojowników, których połączyła niespotykana przyjaźń. Szpady w górę, przyjaciele, i przygotować się do oblężenia biblioteki!

          9/10

                  Źródło okładki

20 sierpnia 2014

Świat dzieci zeszłego wieku


Ula, Pestka, Julek i Marian są przyjaciółmi. Bawią się razem na ICH wyspie. Gdzieś odgrodzeni od świata zewnętrznego i dorosłych. Nikt oprócz nich jej nie zna. Do pewnego dnia, gdy na miejscu zabaw znajdują kogoś obcego. Jak można się domyślić wcale im się to nie podoba... Tyle że: Kim jest nieznajomy?

No cóż. Słyszałam wiele opinii, jaka to książka "Ten obcy" Ireny Jurgielewiczowej jest genialna, wzruszająca i świetna. Ja się z tym nie zgadzam. Według mnie powieść nudna i wcale nie wyrasta ponad poziom. Nic specjalnego.
5/10
źródło okładki

Przygody dwóch psów...a może jednak nie?


, czyli "W pustyni i w puszczy" Henryka Sienkiewicza, polskiego noblisty (jak?!!). Już tłumaczę tytuł posta: mianowicie słysząc, że książka będzie o Stasiu i Nel od razu przyszły mi do głowy psy. Znam dwa zwierzęta o takich imionach i szczerze mówiąc trochę się zdziwiłam czytając powieść.

W niej:
Dziewczynka i chłopiec (a nie psy?! ;))
Nieznana im kraina
Mnóstwo opisów przyrody (i tutaj mamy problem).
Jak widać książka przedstawia się pięknie... Po prostu jestem pewna, że już lecie do księgarni. No cóż, nie da się ukryć, że twórczości Sienkiewicza niecierpię (chociaż, jak na razie miałam do czynienia tylko z dwoma jego utworami). "W pustyni i w puszczy" nie da się czytać w całości. Chyba, że jesteś samobójcą. Tak wtedy jest dla ciebie. Zanim przeczytasz wszystkie do maksimum możliwości wydłużone opisy przyrody umrzesz  z nudów.
1,5/10
źródło okładki

14 sierpnia 2014

Niewinna zabawa w chowanego,


czyli książka C.S.Lewis pt."Opowieści z Narnii: Lew,czarownica i stara szafa".Opowiada ona o czwórce rodzeństwa: Piotrze, Zuzannie, Edmundzie i Łucji,które zostały wysłane na wieś do domu profesora, by były bezpieczne.Z nudów zaczęli bawić się w chowanego.Każda kryjówka jest dobra,ale najlepsza jest....szafa.Tak,właśnie,szafa.A za szafą, właściwie jej drzwiami, znajduje się kraina zwana Narnią.Piękna kraina, lecz cała skuta lodem.Dlaczego tak jest?I kim jest tytułowy lew?
Książkę serdecznie polecam...wszystkim.
8/10
źródło okładki:http://lubimyczytac.pl/ksiazka/33905/opowiesci-z-narnii-lew-czarownica-i-stara-szafa