Pokazywanie postów oznaczonych etykietą horror. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą horror. Pokaż wszystkie posty

24 sierpnia 2016

Przebrzydłe ptaszysko!

"Misery" jest to powieść Stephena Kinga, która opowiada historię pewnego pisarza. Autor ten, Paul, budzi się po wypadku w domu swojej "najzagorzalszej fanki", Annie. Ta właśnie czyta następny tom cyklu Paula, którego główną bohaterką jest Misery. Wielbicielka jeszcze nie wie, że jej ukochana postać na końcu książki ginie...
Powieść wciąga bezgranicznie, jest nie do końca przewidywalna i przyprawia o szybsze bicie serca. W niektórych momentach sama odrywałam się od "Misery" obolała jak Paul. Z pewnością nie jest to powieść dla osób delikatnych, gdyż King szczegółowych, brutalnych opisów nie szczędzi, ale książkę szczerze polecam. Mistrzosko napisana!
9,5/10

26 kwietnia 2016

Niebezpieczna gra

Gerald i jego żona Jessie wyjeżdżają do domku na odludziu. Gerald chce, żeby zagrali w pewną grę... gdy Jessie sprzeciwia się i kopie męża w czułe miejsce, ten...
I tu chyba skończę, po co zdradzać za dużo? ;)
A więc muszę przyznać - zawiodłam się. Miało być jak u Kinga: mrocznie, momentami zabawnie, klimatycznie i strasznie. Owszem było, ale dopiero na ostatnich stu - stu pięćdziesięciu stronach, a wcześniej tylko wiało nudą. Wynik raczej słaby, szczególnie jak na Króla. Jednak jak już się rozkręciło, ocena znacznie podskoczyła. Sen mieszał się z jawą a dowody z majakami, Było brutalnie, ciekawie, a nawet mroczny klimat został wtedy utrzymany. Gdyby było tak cały czas...
6/10

5 stycznia 2016

Transylwański krwiopijca

Postać hrabiego Drakuli zna chyba każdy. Przez "Zmierzch" oraz podobne... hmm, twory wampiry stały się ikonami popkultury. Zostały wyidealizowane, przesłodzone i... każdy zresztą doskonale wie. Powieść Brama Stokera była pierwszą, która rozpoczęła nieśmiertelną "karierę" wampirów we współczesnym świecie.

Książka jest napisana w formie listów, pamiętników i dzienników, pisanych przez bohaterów powieści. Dzięki takiej kompozycji i schematowi historia Draculi ukazana została z różnych punktów widzenia i na różne sposoby. Klasyka powieści grozy - może nie bałam się jakoś specjalnie, przewracając następne karty książki, ale były momenty, kiedy skóra na karku cierpła, a po plecach przebiegał dreszcz. Do tego wątek miłosny, jak na współczesne standardy trochę przesłodzony, no ale takie były wtedy czasy (dla przypomnienia - jest koniec XIX wieku).
Każdy powinien przeczytać tę książkę, żeby mieć obraz tego prawdziwego wampira, takiego, jakim był u źródła. Pozycja po prostu obowiązkowa, szczególnie, jeśli kogoś interesuję te klimaty. Tylko uważajcie, nie dajcie się opętać hrabiemu Draculi... Jako działanie prewencyjne, proponuję wianek z kwiatów czosnku ;)

9/10

26 grudnia 2015

Na straganie Króla

Dwadzieścia opowiadań Stephena Kinga, zawarte w zbiorze "Bazar złych snów" opowiadają o śmierci, śmierci i... życiu. Różni bohaterowie, różne historie, z których niektórych już nie pamiętam. Dużo się działo w tej jednej książce.
Ciężko ocenić dwadzieścia opowiadań na raz. Jedne podobały mi się bardziej, inne czytałam tylko po to, aby dotrzeć do następnego. Ogółem jednak zbiór wart polecenia, a w szczególności opowiadanie pod tytułem "Kiepskie samopoczucie". Świetne!
8/10

31 maja 2015

Rok morderstw

Nadchodzi styczeń, a Arnie siedzi w małej budce sygnałowo - narzędziowej. Jest w niej uwięziony ze względu na zaspy śnieżne. Nagle słyszy drapanie w drzwi. Domyśla się, że to pies, lecz czy mu otworzyć? Postanawia to zrobić, ale... BUM!
Książka świetna, wciągająca, na jeden, maksymalnie dwa wieczory. Z przerażającymi obrazkami, ciekawą fabułą i mistrzowskim doborem słów - w końcu to Stephen King -  Król wszystkich Królów! Jednakże pomimo niewątpliwego geniuszu tej opowieści - obróbki, klimatu, treści i niebanalności - "Rok wilkołaka" nie poruszył mnie i nie ukradł mojego serca, tak, jak np. "Carrie".
8,5/10

22 maja 2015

Wejdź, jeśli się odważysz...

"Joyland", czyli kolejna powieść autorstwa Stephena King'a, po którą "odważyłam" się sięgnąć. I nie żałuję.

Devin Jones, dwudziestojednolatek ze złamanym sercem szuka ukojenia w wakacyjnej pracy w wesołym miasteczku. Jednak każdy szanujący się park rozrywki musi mieć swój Straszny Dwór, a każdy Straszny Dwór musi mieć swojego ducha. Przekonajcie się, jaki wpływ miało to na Devina Jones'a i jak zmieniło jego życie, zakasując razem z nim rękawy i ruszając do ciężkiej pracy jako "Wesoły Pies Howie", obsługując "ćwoków" w powoli rozsypującym się  nadmorskim lunaparku.

Powieść jak dla mnie klasyczna. Sto procent King'a w King'u. Kilka wątków zaczerpniętych z jego poprzednich pozycji, kilka zapożyczonych do tych, które dopiero miały powstać. Niespecjalnie straszna ani mrożąca krew w żyłach, za to niesamowicie wciągająca. W większości zapewne dzięki niekonwencjonalnemu światowi przedstawionemu, który słowami namalował dla nas King. Trochę wzruszająca, trochę zabawna, z nieodłącznym "kingowskim" klimatem i polotem. A do tego krótka i lekka. Idealna książka na wiosenne popołudnie.

Zdecydowanie polecam,

9/10

 

15 maja 2015

"Krew dla świni!"

 źródło
Po dość długiej nieobecności wracam z książką "Carrie" Stephena Kinga. Jak możecie się domyślić główną bohaterką powieści jest nastoletnia Carrie. Jej matka ma bardzo surowe poglądy religijne, które brutalnie narzuca córce, a ta w szkole jest pośmiewiskiem. Jednak ma zdolność TK...
"Carrie" to pierwsza powieść tego wybitnego autora, ale czytając nie daje on tego odczuć. Niezwykle realistyczna, przemyślana, ciekawa i wzruszająca książka. Realistyczna, owszem. Chociaż jest to powieść zaliczana do horrorów, gdzie zjawiska paranormalne są rzeczą nieodłączną - podczas lektury tej książki, wierzyłam w każde słowo, które napisał King. Dopracowane w najmniejszych szczegółach arcydzieło, chociaż, jak dla mnie, mogło być troszkę straszniejsze.
9,5/10

24 stycznia 2015

Ciekawość - pierwszy stopień do piekła

Śmiało można stwierdzić, że to powiedzenie sprawdza się co do joty w przypadku "Przebudzenia" Stephena King'a. Nawiasem mówiąc, jego najnowszej publikacji.

          Akcja powieści rozpoczyna się, gdy mały Jamie Morton ma zaledwie sześć lat. Razem z rodzicami i czwórką rodzeństwa mieszka w małej miejscowości w stanie Maine. Dotychczasowy pastor zmarł, a więc wszyscy z ciekawością czekają na przybycie nowego. I w końcu przybywa, młody, z piękną żoną oraz dwuletnim synkiem - Charles Jacobs, piąta osoba dramatu Jamie'ego Mortona.

          Los (a może Bóg?) w tajemniczy sposób splótł drogi życiowe Jamie'ego oraz Charles'a Jacobsa. Czasem z takich połączeń jednak wcale nie powstaje nic dobrego. A pytania, na które odpowiedzi znajdziecie w tej książce to: Co się dzieje, kiedy człowiek pragnie poznać tajemnice dla niego nie przeznaczone? Co się dzieje, gdy człowiek zaczyna bawić się w Boga? Co się dzieje, gdy...?

           COŚ się dzieje.

          Powieść ta, zresztą jak każda, która wyszła spod pióra King'a, jest co najmniej godna uwagi. Różni się jednak nieco od jego najwcześniej napisanych książek. Czytając "Przebudzenie" można odnieść wrażenie, że King razem ze swym bohaterem (oraz swoimi czytelnikami) udał się w sentymentalną podróż po życiu. Piękną, a czasem okrutną i bezlitosną. Jedynie zastrzeżenie, jakie mogłabym mieć, to zbyt długie czekanie na prawdziwą akcję. Ale kiedy dotarłam do końca, uznałam, że naprawdę było warto.

          Gorąco polecam!

           9,5/10


            Źródło okładki

9 stycznia 2015

Spotkanie po latach

Czyli kontynuacja bestsellerowego "Lśnienia" autorstwa, tak wiem - robię się już nudna, oczywiście Stephena King'a. Ale to naprawdę geniusz, uwierzcie!

          Dan (kiedyś Danny) Torrance błąka się po kraju. Został całkowicie sam, nie licząc problemów, bo tych ma, niestety, na pęczki. Jak ułożyło się jego życie po ucieczce z Panoramy? Czy sprawdzi się powiedzenie Jaki ojciec taki syn? Czy Danowi uda się pogodzić z własną przeszłością?

          W czasie, gdy czytelnik zyskuje odpowiedzi na powyższe pytania, King wprowadza do gry Prawdziwy Węzeł. Z pozoru - grupa staruszków podróżujących bez celu po kraju. Pozory często jednak mylą. Kim są naprawdę i dlaczego stanowią tak wielkie zagrożenie? Jak udaje im się ukrywać swoją prawdziwą tożsamość? I czego chcą od Abry Stone - dziewczynki, która pod względem umiejętności paranormalnych przewyższa nawet Dana? "Doktor Sen" jest kluczem do wszystkich tych pytań.

          Powieść - genialna. 
          Styl King'a - jak zawsze mistrzowski. 
          Przyjemność czytania - zagwarantowana
          Trochę strachu - jest. 
          Więc czego można chcieć więcej?

          KOCHAM <3

          10/10


2 stycznia 2015

Niezwykły dzieciak, zwyczajni rodzice i... nietuzinkowy Hotel


Czyli słynne "Lśnienie" autorstwa nikogo innego, jak właśnie Stephena King'a - króla horrorów. A osobiście - mojego mistrza.

          Danny Torrance jest pięcioletnim dzieckiem, które na pozór niczym nie różni się od rówieśników. No, może jest trochę bardziej skryty, dojrzalszy i inteligentniejszy. A kiedy ktoś coś zgubi, doskonale wie, gdzie należy tego szukać. Przeczucie czy dar? To jasność. Danny miewa sny, w których ukazują mu się skrawki przyszłości. Wie o wiele, wiele więcej, niż jego młodym rodzicom mogłoby się wydawać.

          Jack Torrance, ojciec Danny'ego jest byłym nauczycielem. Obecnie poszukuje zacisznego kąta, gdzie mógłby skończyć rozpoczętą dawno sztukę. Niestety, rodzina Torranców boryka się z niejednym problemem. Jednym z nich jest właśnie bezrobotność Jacka, a co za tym idzie - brak pieniędzy. Jednak pod koniec lata Jack otrzymuje od swojego starego kumpla, Al'a, niezłą propozycję pracy - ma zostać dozorcą w starym hotelu "Panorama" po zakończeniu sezonu. Może przeprowadzić się tam z całą rodziną, czyli z Wendy oraz Danny'm i po prostu go doglądać. Mógłby skończyć tam swoją sztukę i naprawić naderwane więzi rodzinne. Czy to nie jest zbyt piękne, by mogło być prawdziwe?

           Od czasu nadejścia tej propozycji Danny'ego dręczą koszmary. Jest jednak zbyt mały, by umieć dobrze je zinterpretować. Żona Jacka, Wendy, też nie jest pełna optymizmu na myśl o spędzeniu zimy w wielkim, pustym hotelu umieszczonym w samym sercu Gór Skalistych w otoczeniu kilkumetrowych zasp śnieżnych, całkowicie odciętym od świata. Co innego jednak mieliby zrobić? Pakują się więc wszyscy i ruszają w długą podróż swoim rozklekotanym Garbusem.

          Gdy przybywają na miejsce, Danny jest pełen złych przeczuć. Ma ochotę się rozpłakać i błagać o powrót do domu. Rozumie jednak, że to jedyna szansa jego taty na odbicie się od dna, a więc stara się nie zdradzać rodzicom swoich odczuć.

          Przez kilka tygodni wszystko wydaje się być w porządku. Jesień jest piękna i niebywale słoneczna. Jack jest bliski ukończenia swej sztuki. Gdy w końcu jednak zaczyna padać śnieg, hotel okazuje się żyć własnym życiem...

          Już wcześniej pisałam o twórczości i olbrzymim talencie King'a. Teraz po prostu czuję się wbita w ziemię. Ta książka mnie powaliła i utwierdziła mnie w geniuszu tego autora. Składam pokłony i nisko chylę czoło przed "Lśnieniem" oraz Stephenem King'iem. Tego nie da się opisać... To można tylko przeczytać.

          Wybitne!

          ∞/10 (nieskończoność!)

23 grudnia 2014

Nigdy więcej kotów, a klauny omijać z daleka!


Taki wniosek przyszedł mi do głowy już po przeczytaniu około czterdziestu stron powieści Carlosa Ruiza Zafòna "Książę mgły". Rok 1943. Nastoletni Max razem z rodzicami i dwoma siostrami - starszą Alicją i młodszą Iriną - przeprowadza się. Strach i okrucieństwo wojny sprawiają, że głowa rodziny, Maximilian Carver, podejmuje taką decyzję, chociaż informuje o tym rodzinę niedługo przed planowanym wyjazdem do nowego domu tuż przy plaży. Gdy po pełnej radości podróży docierają na miejsce, uwagę Iriny przyciąga ktoś (lub coś, przecież Wam nie zdradzę - nie będę odbierać tej przyjemności), jednakże bardzo nie podoba się to Alicji i Maxowi.

Książka wciągnęła mnie i nie chciała wypuścić. Fakt, że przez zbliżające się święta, czytałam tylko wieczorami (i nocami) sprawił, że powieść odczuwałam mocniej i tym łatwiej złapała mnie w swoje sidła. Momentami odczuwałam radość i uśmiechałam się do książki, a czasami odczuwałam straszny niepokój, tak, że nawet choinka, która normalnie wzbudza we mnie spokój, nie miała tutaj wpływu. Wiem, że wesołe miasteczko będę omijać bardzo szerokim łukiem, a w szczególności klauny. Także domowi spryciarze - koty - będą dla mnie przez długi czas powodem niepokoju.
Dawno nie czytałam tak magicznej i po prostu wyjątkowej książki. Mówiąc (pisząc) "magiczna" nie mam na myśli wybuchających kociołków czy nawet nierzeczywistych wydarzeń - nie! Mam na myśli piękno i nastrój towarzyszące powieściom Carlosa Ruiza Zafóna. Pisze on po prostu wyjątkowe książki, które zachwycają, wciągają, straszą, kiedy trzeba i kiedy trzeba rozśmieszają. Jego książek się nie zapomina, są taką studnią, w która z każdą stroną przeczytanej powieści spada się niżej i niżej, a jak tylko skończysz, to nie możesz się wydostać, zostaje w Tobie taka melancholia, pamieć i zachwyt nad powieścią. To jest niezapomniane i nieodwracalne. Dla takich książek warto żyć.
Nie ma wystarczającej skali, aby ocenić tę książkę, gdyż wykracza ona znacznie poza nasze umowne /10. Nawet nieskończoność by tu raczej nie wystarczyła. Chyba, że podwójna :).

5 grudnia 2014

Za zwykłymi morderstwami nie musi stać tylko człowiek,

może też być to duch. Cas zajmuje się unicestwianiem tych zjaw, żeby nie zabijały ludzi. Dodajmy, że jest nastolatkiem. Jego ojciec również zajmował się łapaniem i ponownym zabijaniem martwych dusz, więc jego matka, co prawda z niechęcią, pozwala mu na nocne wyprawy w poszukiwaniu niebezpiecznych zjaw. Pewnego dnia dostaje "cynk" o duszy, która zabija nastolatków. Jak można się spodziewać wyruszy tam.
Jednak, czy będzie to łatwa robota?
Odpowiedź na to pytanie znajdziecie w książce Kendare Blake "Anna we krwi".
Może macie już tego dosyć, ale muszę napisać: świetna książka! Lektura obowiązkowa każdego fana fantastyki. Jedyne, do czego można się przyczepić to naciągane relacje rodzinne. A oprócz tego? Pani Blake stworzyła bardzo realistyczną postać głównego bohatera (i jednocześnie narratora), nie przeciągała nadmiernie żadnego momentu, stworzyła piękne i nie do końca przewidywalne uczucia, a to wszystko pięknym, lekkim stylem. Pogratulować!
10/10

24 listopada 2014

Jak poskromić śmierć...

          Czyli genialna powieść niekoronowanego i bezapelacyjnego króla horrorów Stephena King'a pt. "Cmętarz Zwieżąt".
          
          Louis Creed, młody lekarz, marzący o pracy w Disney Worldzie, przeprowadza się wraz z żoną, dwójką dzieci oraz kotem do małego miasteczka o czarującej nazwie Ludlow w stanie Maine, by objąć tam posadę na pobliskim uniwersytecie. Zamieszkują w starym, lecz pięknym domu, graniczącym bezpośrednio z bujnymi lasami Nowej Anglii. Naprzeciwko działki jednak znajduje się coś, co zapoczątkuje koniec i przyczyni się do zagłady rodziny Creed'ów - droga szybkiego ruchu numer 15.
           
          W domu rodziny Louisa tematem tabu jest śmierć. Samo jej wyobrażenie i nawet najdrobniejsze o niej wspomnienie powoduje kłótnię między młodym lekarzem, a Rachel - jego żoną. Louis uważa, że należy stawić jej czoła, a Rachel, że należy chronić przed nią dzieci jak tylko najdłużej się da. Sytuacja zaostrza się, gdy sąsiad Creed'ów - wiekowy Jud Crandall, zaprowadza rodzinę na tytułowy Cmętarz Zwieżąt, znajdujący się kilka kilometrów za ich domem. Od niepamiętnych czasów okoliczne dzieciaki chowają tam swoje zwierzątka zabite na drodze, lecz, niestety, nie zawsze znają ortografię, stąd błędy w pisowni tytułu.

          Po tej wizycie, Ellie - pięcioletnia córeczka Louisa - wpada w głęboką rozpacz, kiedy uświadamia sobie, że jej ukochany kocur Church (Winston Churchill) też kiedyś będzie musiał pożegnać się z życiem. By uniknąć najgorszego, Louis zgadza się na wykastrowanie pupila, żeby zmniejszyć prawdopodobieństwo wpadnięcia kota pod regularnie krążące po trasie ciężarówki Orinco. Kiedy jednak Rachel i dzieciaki wyjeżdżają na Święto Dziękczynienia do Chicago, najgorsze właśnie się dzieje. Jud Crandall pociesza jednak Louisa, mówiąc, iż istnieje jeden sposób na zmienienie rzeczywistości... Jaki? Przeczytajcie książkę, a obiecuję, że na pewno się dowiecie.

           Ciężko jest mi ocenić tę powieść, ponieważ muszę się przyznać, że nie mam za bardzo do czego jej porównać. Poza opowiadaniami, był to mój pierwszy horror i muszę powiedzieć, że nieźle się w niego wkręciłam. Kilka razy nawet prawie się bałam, a to spory sukces, ponieważ ostatnio nie łatwo jest mnie przestraszyć. Jak na obecne czasy książka ta nie jest straszna, ale pamiętajcie proszę, że została napisana w 1983 roku, kiedy standardy te były zupełnie inne.

          Stephen King jest jednym z niewielu autorów, u których już od pierwszej strony powieści bądź opowiadania czuje się niesamowitą lekkość i przyjemność pisania. Jego styl jest po prostu mistrzowski, porównania niezwykle trafne, a wykreowane postacie autentyczne i z rozbudowanym zapleczem psychicznym. Bohaterowie są po prostu żywi. Jakby w każdej chwili gotowi opuścił stronice i stanąć z nami twarzą w twarz. Naprawdę wielki szacunek dla talentu pisarskiego pana King'a.

           Wątki i tematy poruszone w tej powieści dają wiele do myślenia i skłaniają do wyciągania własnych wniosków. Parę razy musiałam zamknąć książkę i zadać sobie pytanie: "A jakie jest moje zdanie na ten temat?". Mimo iż jest to horror, King przemycił w niej naprawdę dużo mądrych zdań i myśli.

          Podsumowując, polecam tę książkę wszystkim wielbicielom twórczości Stephena King'a oraz powieści z dreszczykiem. Nie jest to lekka książka, fakt, ale naprawdę warta poświęcenia jej trochę uwagi. Jestem nią oczarowana i ciężko było mi się z nią rozstać.

          10/10   NIEZAPRZECZALNIE!


30 lipca 2014

Kochany, biedny....wampir

Pewnego dnia, do baru, w którym pracuje mieszkająca z babcią, Sookie Stackhouse,wchodzi...wampir. Usiadł przy stoliku, obsługiwanym przez Sookie. Zadowolony zamowil syntetyczna krew, (której niestety w owym czasie w barze nie było). Zamiast tego wzial czerwone wino. 
W pewnym momencie dziewczyna odkrywa, ze para, która przysiadła się do stolika wampira, chce go "osuszyć" z krwi. Skąd się tego dowiedziała, jak na to zareagowała i co z tego wynikło?... Przeczytajcie w książce Charlaine Harris pt. "Martwy aż do zmroku".
Powieść fajna, momentami trochę (bardzo) niesmaczna, jednak pomijając te fragmenty super. Wciąga i łatwo się ją czyta. Zachęcam do sięgnięcia po tę nietypowo typową książkę.
7,5/10
okładka: http://lubimyczytac.pl/ksiazka/23492/martwy-az-do-zmroku