Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Olga. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Olga. Pokaż wszystkie posty

11 kwietnia 2016

Zbrodnia...

O "Zbrodni i karze" Dostojewskiego każdy chyba słyszał. Jest to jedna z nielicznych lektur, które naprawdę warto przeczytać, bo po prostu są tego warte.

Rodion Raskolnikow, młody student mieszkający w Petersburgu, cierpi na niedostatek pieniędzy i żyje w skrajnym ubóstwie. Chwilowym wybawieniem są dla niego pieniądze, które dostaje od starej lichwiarki pod zastaw swych skromnych pamiątek rodzinnych. Od czasu do czasu pisuje także artykuły do petersburskich gazet. Pewnego dnia wpada mu do głowy pomysł... Rozterki i rozważania zajmują mu całe dnie. Kiedy w końcu podejmuje decyzję... - z następstwami swego czynu (by nie zdradzić zbyt wiele) zmaga się przez wszystkie strony powieści.

Powieści nie czyta się łatwo, nie jest krótka ani lekka, a nad treścią często trzeba się zatrzymać i zastanowić. Na pewno nie wszystkim się spodoba i nie każdemu uda się "przebrnąć" do końca. Mnie jednak dzieło to zafascynowało i pochłonęłam je, usiłując rozgryźć istotę fenomenu rosyjskiej literatury (co oczywiście zakończyło się niepowodzeniem). Lektura naprawdę wspaniała, angażująca nie tylko nasz umysł, ale także emocje i nawet własne sumienie. Na końcu płakałam.

Arcydzieło,

9,9/10

5 marca 2016

Podsumowanie ankiety

Najbardziej lubisz, jak opis z tyłu książki zdradza:

całą fabułę
  0 (0%)
pół książki
  0 (0%)
tylko początek
  5 (83%)
nieważne ile, ważne, żeby był interesujący
  0 (0%)
nieważne, i tak go nie czytam
  1 (16%)

Dziękujemy wszystkim za wzięcie udziału w naszej ankiecie :-)

16 stycznia 2016

Nastolatką być

Piętnastoletnia Marysia Kawczuk przeprowadza się wraz z rodzicami i czwórką rodzeństwa do Wałbrzycha. Wychowywała się na wsi, więc duże miasto robi na niej spore wrażenie. Na dwa miesiące przed końcem ósmej klasy szkoły podstawowej, zmuszona jest zmienić szkołę. Tam poznaje nowe koleżanki, które to odegrają w jej nastoletnim życiu najważniejszą rolę. Z natury nieśmiała, grzeczna i dobrze ułożona Marysia przechodzi przemianę pod wpływem swoich "przyjaciółek". Zmienia się nie tylko jej zachowanie czy sposób bycia, ale również relacje rodzinne. Zakończenie powieści jest dosyć... zaskakujące, więcej nie zdradzę.

Na początku trzeba przyzwyczaić się do infantylnego języka, jakim pisana jest powieść Tomka Tryzny, potem czyta się już łatwo, szybko i przyjemnie. "Panna Nikt" jest pozycją już dosyć nieaktualną, jeśli chodzi o sprawy młodzieżowe (1988 r.), a jak wiadomo, z roku na roku każde pokolenie nastolatków się zmienia. Warto jednak przeczytać tę książkę, by mieć pojęcie o tym, jak kiedyś wyglądało bycie nastolatkiem (w tym przypadku: nastolatką). Problemy poruszane w powieści to m. in. trwałość przyjaźni, relacje dorastającej młodzieży z rodzicami, poszukiwanie odpowiedzi na życiowe pytania oraz kwestie seksualne. Ciężko jest mi określić, czy książka mi się podobała czy nie. Najbardziej pasuje do niej określenie dziwna, nierozumiane ani negatywnie, ani pozytywnie. Przeczytajcie i oceńcie sami.

7,5/10

11 stycznia 2016

Mr. Gringo

Kolejna wspaniała książka, która w ostatnim czasie wyszła spod pióra pana Wojciecha Cejrowskiego. Dostałam ją na święta, i musiałam się bardzo pilnować, żeby nie przeczytać jej całej w ciągu jednego dnia (na co bardzo miałam ochotę). Ilustrowana wspaniałymi zdjęciami opowieść o życiu na prerii w Arizonie wciąga bez reszty, a najcudowniejsze w niej jest to, że jest całkowicie prawdziwa! Przed dwudziestu laty p. Cejrowski "dostał, potem wygrał a ostatecznie kupił" małe rancho, czyli stary drewniany domek oraz kawałek ziemi. Po latach postanowił wrócić i zakosztować słodkiego nicnierobienia oraz poznać życie "stada", czyli mieszkańców okolicznego miasteczka. Oczywiście, wiele rzeczy było na początku nowych, dziwnych lub niezrozumiałych, z czasem jednak wszystko zaczynało układać się w całość. Z każdą następną stroną czułam, że więcej wiem o, tak różniącym się od naszego, prostym życiu amerykańskich kowbojów. Momentami zaśmiewałam się do łez, gdyż incydenty opisywane w "Wyspie na prerii" były przezabawne i takie... egzotyczne. Od książki naprawdę nie można się oderwać i trzeba się zmusić, żeby odłożyć ją na nocny stolik i zgasić światło, by choćby we śnie wcielić się w arizońskiego kowboja doglądającego bydła lub zwyczajnie wylegującego się z kapeluszem na oczach i źdźbłem trawy w ustach (co mi się autentycznie przydarzyło!). Styl p. Cejrowskiego - lekki, naturalny i bardzo swobodny - sprawia, że (o czym wspominałam w poprzednim poście) książka czyta się sama. Aż żal było przewrócić ostatnią kartkę i zobaczyć, że to już naprawdę koniec...

Gorąco, gorąco i jeszcze raz gorąco polecam!!!

10/10

9 stycznia 2016

Sto lat samotności...

Powieść kolumbijskiego pisarza Gabriela Garcii Marquez'a jest jedną z najbardziej znanych pozycji literatury latynoamerykańskiej. Jest jedną z najczęściej tłumaczonych książek napisanych w języku hiszpańskim. Chyba każdy kiedyś chociażby o niej słyszał, lub nazwa obiła mu się o uszy. Najwspanialsze w tej książce jest to, że nie opowiada historii całkowicie zmyślonej. Marquez opisuje bowiem dzieje rodziny, o której dowiedział się od swego dziadka. Rodziny Buendiów, prześladowanej fatum kazirodztwa i założycieli wioski Macondo, gdzie nic, co zwyczajne nie jest normalne, a wszystko nadzwyczajne i dziwne stanowi codzienność. Tak wielowątkowej powieści jeszcze nie czytałam i wydaje mi się, że długo nie trafię na podobną. Porusza tematy miłości, wojny, nauki, zemsty, starości, błędów młodości i... chyba naprawdę wszystkiego, co ludzkie. Choć pisana jest dosyć jednostajnie, prawie wcale nie ma dialogów, a jeden akapit zajmuje z reguły dwie strony - powieść czyta się jednym tchem. Niesamowicie wciąga i pochłania, intryguje i zmusza do przemyśleń. Cały opisywany świat jest zawieszony na granicy rzeczywistości, tak że czasami nie do końca wiemy, czy coś wydarzyło się naprawdę, czy jest jedynie przerysowaniem jakiej istotniejszej kwestii. W książce można się zatracić i zagubić, co jest niesamowitym walorem tej niezwykłej powieści.

9,5/10

6 stycznia 2016

Ostatnia wiocha w kraju



Mieszkańcy Taplar - ostatniej, nieucywilizowanej wioski na wschodzie Polski - od pokoleń żyją odcięci od całego świata. Mimo że zbliża się koniec XX wieku, oni nadal nie słyszeli o czymś tak "egzotycznym" jak prąd, radio czy sztućce. Lokalna władza jednak postanawia zrobić z tym porządek - do wsi sprowadza się nauczycielka, której powierzono misję utworzenia szkoły. Chociaż jest to szczupła, miastowa panienka wywraca spokojne życie bogobojnych wieśniaków do góry nogami.

Kiedy przebrnęłam przez kilka pierwszych stron powieści, było mi ciężko stwierdzić, co to w ogóle za język... Ni to polski, ni nie-wiadomo-co, po prostu - wieśniacki. Narratorem jest jeden z chłopów, który ze swojej perspektywy opisuje wszystkie wydarzenia i swoje przemyślenia. Niektóre fragmenty są naprawdę zabawne, inne dziwne, a jeszcze inne... obrzydliwe (chodzi mi tutaj o bardzo naturalistyczne opisy pewnych... hmm, zjawisk i czynności). Wiele osób twierdzi, że śmiało się przy lekturze do łez - ja byłam... wkurzona! Głupota i ograniczenie wieśniaków doprowadzało mnie momentami do szału, dopiero po pewnym czasie się przyzwyczaiłam i już tak tego nie przeżywałam. Książka na pewno wzbudza wiele różnych emocji, dlatego naprawdę warto po nią sięgnąć. Tylko jest jeden haczyk... w trakcie czytania i nawet trochę czasu po skończeniu książki zaczyna się myśleć w tym wieśniackim języku... Ja łapałam się na tym jeszcze przez 2 tygodnie po lekturze. Zadziwiające jak to łatwo wchodzi do głowy.

8/10

5 stycznia 2016

Transylwański krwiopijca

Postać hrabiego Drakuli zna chyba każdy. Przez "Zmierzch" oraz podobne... hmm, twory wampiry stały się ikonami popkultury. Zostały wyidealizowane, przesłodzone i... każdy zresztą doskonale wie. Powieść Brama Stokera była pierwszą, która rozpoczęła nieśmiertelną "karierę" wampirów we współczesnym świecie.

Książka jest napisana w formie listów, pamiętników i dzienników, pisanych przez bohaterów powieści. Dzięki takiej kompozycji i schematowi historia Draculi ukazana została z różnych punktów widzenia i na różne sposoby. Klasyka powieści grozy - może nie bałam się jakoś specjalnie, przewracając następne karty książki, ale były momenty, kiedy skóra na karku cierpła, a po plecach przebiegał dreszcz. Do tego wątek miłosny, jak na współczesne standardy trochę przesłodzony, no ale takie były wtedy czasy (dla przypomnienia - jest koniec XIX wieku).
Każdy powinien przeczytać tę książkę, żeby mieć obraz tego prawdziwego wampira, takiego, jakim był u źródła. Pozycja po prostu obowiązkowa, szczególnie, jeśli kogoś interesuję te klimaty. Tylko uważajcie, nie dajcie się opętać hrabiemu Draculi... Jako działanie prewencyjne, proponuję wianek z kwiatów czosnku ;)

9/10

4 stycznia 2016

Węch idealny

Jan Baptysta Grenouille urodził się inny. Miał w sobie więcej z kleszcza, niż z człowieka, a uczucia ludzkie zastępował mu węch. Od małego kolekcjonował zapachy, sortował je, komponował z nich zupełnie nowe, nieistniejące w rzeczywistości perfumy. Pewnego dnia jednak poczuł woń tak obezwładniająco piękną, że... zabił. Jak dalej potoczyła się "historia pewnego mordercy", przeczytajcie sami...

Powieść na pewno niesamowicie wciągająca, intrygująca i zajmująca. Pomysł na postać Grenouille'a, jak dla mnie, absolutnie genialny. Czyta się całkiem szybko i przyjemnie, zakończenie jest... niesamowicie zaskakujące. Każdy powinien przeczytać tę książkę, kolejna obowiązkowa pozycja na liście. W Niemczech o jednak mają fajne lektury ;)

9,5/10

2 stycznia 2016

Alfabetyczny morderca

Seryjny morderca zabija według porządku alfabetycznego. Na miejscu zbrodni zostawia ślady, mające zmylić policję. Wysyła także listy do Herkulesa Poirot, w których "informuje" gdzie i kiedy wydarzy się kolejna zbrodnia. Słynny belgijski detektyw oczywiście za punkt honoru przyjmuje odkrycie sprawcy serii morderstw. Towarzyszenie mu w jego dedukcji było dla mnie (i dla każdego czytelnika powinno być) prawdziwym zaszczytem, jako że uważam, iż "A.B.C" jest jedną z najlepszych, najbardziej zaskakujących i trzymających w napięciu powieści królowej kryminałów Agathy Christie.

Książka, jak prawie każda pióra pani Christie, nie jest specjalnie długa. Czyta się ją jednym tchem, nie można oderwać się od odkrywanej stopniowo historii. Tak jak już napisałam - "A.B.C" naprawdę należy to samego topu (oczywiście według mnie). Mimo że podejrzewałam już absolutnie wszystkich, rozwiązanie zagadki ujawniane na koniec przez Poirota czytałam z otwartymi ze zdziwienia ustami! MUSICIE przeczytać tę książkę, to jest po prostu absolutny mus.

Gorąco polecam!!!

10/10

1 stycznia 2016

To. Już. Wszystko?

Oslo. Kilka dni przed Bożym Narodzeniem. Olav jest w pracy. Nie siedzi jednak za biurkiem i nie podpisuje papierków. Jest płatnym zabójcą. Mieszka sam i sam też żyje - bez przyjaciół czy rodziny. Sprawy zaczynają się komplikować, kiedy jego szef (lub klient, jak woli nazywać go Olav) daje mu nieco problematyczne zadanie - ma bowiem zabić jego żonę.

Książeczka krótka, bardziej jak rozbudowane opowiadanie. Czyta się łatwo, szybko i przyjemnie. Ciekawa narracja i bardzo osobliwi bohaterowie. Historia oryginalna, nigdy wcześniej nie natrafiłam na podobną. A do tego niektóre metafory... niesamowicie dodają smaku powieści.

9/10

31 grudnia 2015

Średniowieczny Sherlock Holmes

O "Imieniu róży" chyba każdy kiedyś słyszał. Opasłe tomiszcze pióra Umberto Eco, historia osadzona w XIV wieku, wątek kryminalny (oraz wiele, wiele pobocznych).

Do opactwa benedyktynów w północnych Włoszech przybywają uczony franciszkanin, Wilhelm z Baskerville oraz jego uczeń, Adso z Melku. Opat zwraca się z prośbą do Wilhelma, by ten pomógł mu w rozwiązaniu zagadki tajemniczej śmierci jednego z braci. Sprawa jednak okazuje się być o wiele bardziej skomplikowana. Źródłem wszystkiego zdaje się być biblioteka oraz jej bogaty księgozbiór. W międzyczasie w opactwie odbywa się debata pomiędzy franciszkanami a innymi dostojnikami kościelnymi, dotycząca ubóstwa Chrystusa.

Powieść jest niezaprzeczalnie arcydziełem. Stylizowany język i schemat książki, bohaterowie i idealnie uchwycone realia tamtejszego świata sprawiają, że przenosimy się do średniowiecza i biernie uczestniczymy w opisywanych przed Adsa (który jest narratorem) wydarzeniach. Wprawdzie powieści nie czyta się ani łatwo, ani szybko, ale niesamowicie wciąga i po prostu nie można się oderwać. Książka absolutnie magiczna, pozycja obowiązkowa do przeczytania.

9,5/10

Gazeta jutra

Pan Colonna, facet pod pięćdziesiątkę, który w życiu robił trochę tego, trochę tamtego i tak naprawdę niewiele osiągnął, otrzymuje propozycję uczestnictwa w tworzeniu fikcyjnego dziennika. Jego zadaniem byłoby obserwowanie pracy dziennikarzy, a po roku napisanie bestsellerowej książki mówiącej o tworzeniu gazety, która nigdy nie powstała. Ogólnym założeniem było to, żeby pisać o "prawdzie" w taki sposób, aby była ona wygodna dla Prezesa, który zlecił pracę nad dziennikiem.

Eco oczywiście nie mógł powstrzymać się przed wpleceniem wątku historycznego, który, nawiasem mówiąc, zajął prawie jedną trzecią całej książki. Spiski, które odkrywa jeden z dziennikarzy na początku wydają się być wyssane z palca, potem jednak okazuje się, że...

Powieść króciutka jak na Eco, czyta się szybko i w miarę łatwo. Bohaterowie ciekawi i wyraziści. Interesujący wątek miłosny. A do tego spora dawka informacji historycznych (nie wiem, czy wszystko do końca autentyczne, ale zawsze). Na pewno jest to pozycja warta polecenia.

8,5/10


Ona wróci!

Pat nareszcie wychodzi ze "złego miejsca" - szpitala dla osób psychicznie chorych i nie do końca zrównoważonych emocjonalnie. Jego życiowym celem staje się odzyskanie byłej żony, Nikki, z którą od wielu miesięcy nie miał kontaktu. To dla niej czyta więcej książek i ćwiczy kilka godzin dziennie, by ulepszyć zarówno swoje ciało, jak i ducha.

W życiu Pata poza odzyskaniem Nikki liczy się także football amerykański. Zagorzałymi kibicami są zarówno jego ojciec, brat, a nawet terapeuta! Kolejnym ważnym wątkiem w powieści jest również pojawienie się Tiffany - lekko stukniętej kobiety, która uparła się, że zaprzyjaźni się z Patem. Ma w tym jednak swój ukryty cel...

Książka ogólnie pozytywna, czyta się szybko i przyjemnie. Jak dla mnie jednak jest strasznie chaotyczna i tak naprawdę - o niczym. Więcej spodziewałam się zarówno po powieści, jak i po filmie, który obejrzałam zaraz po lekturze. Obsada niby świetna, a film strasznie drętwy i słabo zagrany. Szkoda.

6,5/10

30 grudnia 2015

***



Stoisz nade mną z nożem
Ostrze lśni w blasku jarzeniówek
Już czuję na szyi ostre zimno
Którym postanowiłeś mnie wyzwolić
Twe oczy rozbiegane
Spocone dłonie
Żyła pulsująca na posiwiałej skroni
Kto cię skrzywdził, kochanie?
Oddycham
Wciąż równo, choć płytko
Ty krzyczysz
A ja tylko słucham
Łączą nas dzisiaj już tylko obrączki
Jak parę starych gołębi ze zmarłym właścicielem

Robinson Crusoe przyszłości

"Marsjanin" - ostatnio popularność przyniosła książce ekranizacja pod tym samym tytułem. Film niech każdy oceni według siebie, książka na pewno warta jest przeczytania.

Mark Watney jest członkiem 6-cio osobowej ekspedycji na Marsa. Niestety na Czerwonej Planecie zaskakuje ich burza piaskowa i muszę przedwcześnie zakończyć misję. Podczas ewakuacji główny bohater zostaje uznany za martwego, ponieważ uderza w niego antena satelitarna. Jak nietrudno się domyślić - przeżywa, ale wtedy jest już za późno. Mark Watney został całkiem sam na Marsie. Ma dwa wyjścia - poddać się i zginąć, albo walczyć.

Struktura powieści od razu narzuca porównanie do historii Robinsona Crusoe, którego uwielbiam. Język stosunkowo prosty (pomijając fachowe nazwy różnych sprzętów), zabawne teksty i przystępny styl. Książkę czyta się szybko i bardzo wciąga, a do tego jest przy okazji praktycznym poradnikiem marsjańskiego survivalu!

8,5/10

24 grudnia 2015

Święta! :)

W końcu doczekaliśmy się Bożego Narodzenia! Z tej okazji chcemy Wam życzyć wszystkiego najlepszego, wielu książek pod choinką, wspaniałego czasu spędzonego z rodziną, smacznego jedzonka i spełnienia marzeń ;)

Wesołych Świąt!

17 grudnia 2015

Facebook

 Zobacz obraz w pełnych rozmiarach
Od dzisiaj również możecie nas znaleźć na Facebook'u. Mamy nadzieję, że dzięki temu do naszego wspólnego grona dołączy więcej osób i wraz z nami będzie cieszyć się i szerzyć naszą pasję jakimi są książki.

11 grudnia 2015

Nieśmiertelni - Wszechpotężni - Boscy

We "FUTU.RE" Glukhovsky kreśli swoją wizję świata przyszłości. Ludzie, po wynalezieniu lekarstwa na śmierć, zaczynają nie mieścić się na ziemi (dosłownie). Dlatego pobudowano wieże - monstrualne, kilkuset-piętrowe budynki, w których znajdowało się wszystko - od mieszkań po pola uprawne. Każdy system ma jednak swoją wadę... Skoro ludzi i tak jest za wiele, a nikt nie umiera, zakazane jest posiadanie potomstwa. Na straży tego prawa stoi specjalna organizacja, zajmująca się tropieniem i osądem osób łamiących zakaz. Jednym z członków tej organizacji jest główny bohater, będący jednocześnie narratorem powieści.
Cóż tu dużo mówić... Powieść długa, obszerna, wielowątkowa, barwna, przerażająca, intrygująca, wciągająca, niesamowita i... ah, zapierająca dech w piersiach! Książka ta zawładnęła mną bez reszty, żyłam razem z bohaterami, podróżowałam razem z nimi, oddychałam ich sztucznym powietrzem... Takich przeżyć nie da się opisać. To trzeba poczuć, doświadczyć tego samemu. Dlatego jest to książka, której nie można pominąć. Pozycja absolutnie obowiązkowa.

100000/10 <3



8 grudnia 2015

Już 200 postów!


Post Boso przez świat był postem nr 200! Przy tej okazji chcemy podziękować wszystkim, którzy stale śledzą nasze wpisy, ale też tym, którzy wchodzą okazjonalnie :) Wam i sobie życzymy jeszcze wielu przeczytanych/napisanych postów <3

7 grudnia 2015

Wciąż w drodze...

Powieść, której reklamami zostaliśmy jakiś czas temu zbombardowani ze wszystkich stron, niestety, jest nieco przereklamowana (rozumiane bardzo, bardzo dosłownie).
Rachel, kobieta po 30-stce, codziennie dojeżdża pociągiem do pracy. Do drodze mija osiedla i domy, w tym jeden, który z jakiś względów wydaje jej się bliski. Czuje się z nim związana do tego stopnia, że nadaje zmyślone imiona jego mieszkańcom i dopowiada sobie ich historię. Pewnego dnia jednak widzi coś, co stanowczo odbiega od normy. A potem ktoś ginie...
Thriller, owszem, niezły. Historia niedziesiątkowa, oryginalna, pomysłowa. Bohaterka również do przeciętnych nie należy. Nastrój? Tak depresyjnej książki jeszcze nie czytałam. Poczucie beznadziei i brak dostrzegania sensu życia są tym, co w znacznej mierze cechuje klimat tej powieści. Książka może być przerażająca i mrozić krew w żyłach, ale niech nie wpędza ludzi w depresję!
Zakończenie - do przewidzenia na ok. 40 stron od końca. Tyle w temacie. Warto przeczytać, ciekawe doświadczenie, ale szału nie ma.

7/10